Przedszkole im. św. Jana Pawła II

prowadzone przez Zgromadzenie Sióstr św. Elżbiety w Lesznie

Warto przeczytać

Twój ruch, Przedszkolaku!

O konieczności podejmowania aktywności fizycznej i korzyściach z tego płynących napisano już tony tomów… Dziś nikt nie pyta już, CZY się ruszać, tylko JAK się ruszać, by był to ruch zdrowy, rozwijający i przynoszący radość i spełnienie. Dzieci mają naturalną potrzebę ruchu i zadaniem opiekunów jest ją prawidłowo zaspokajać. W tym tekście akcent pada na to, jak wdrażać małe dzieci do aktywności fizycznej, jak zapewnić im optymalny rozwój ruchowy i dzięki temu jednocześnie wspomóc rozwój poznawczy i emocjonalny.

Żyjemy w czasach, kiedy nikogo już nie dziwi, że przedszkolaki, wzorem starszych dzieci, uczęszczają na zajęcia dodatkowe, takie jak balet, treningi piłki nożnej, jazda konna, basen, tenis itp. Z drugiej strony, mamy niepokojące dane o diagnozowanych wadach postawy u uczniów i rosnącej liczbie zwolnień z lekcji wychowania fizycznego.

Powtórzmy: dzieci mają naturalną potrzebę ruchu. Pomijając indywidualne różnice w nasileniu tej potrzeby – jedne dzieci potrzebują ruchu bardzo dużo, inne nieco mniej – trzeba podkreślić, że KAŻDE dziecko potrzebuje zróżnicowanych form aktywności fizycznej, by prawidłowo się rozwijać.

Jeśli nasz przedszkolak chętnie chodzi, biega, skacze, wspina się na murki, kuca, turla się, czołga, a na placu zabaw korzysta (ze zmiennym upodobaniem J) ze wszystkich sprzętów, łapie piłkę, podnosi kamyczki i liście, nieźle rzuca do celu i sprawnie jeździ na rowerze czy hulajnodze – to mamy powód do radości, dziecko rozwija się prawidłowo w zakresie motoryki. Tak trzymać.

A co, jeśli dziecko nie lubi się ruszać? Lubi tylko jeden rodzaj ruchu, woli siedzieć w jednym miejscu, nie bada otoczenia, szybko się męczy albo skarży na ból podczas aktywności? W pierwszej kolejności należy skonsultować się z pediatrą, który ustali przyczyny dziecięcej niechęci do ruchu, a w razie potrzeby pokieruje nas dalej do specjalisty (okulista, neurolog, ortopeda). Jeśli jednak dziecko jest zdrowe, a mimo to nie lubi i nie chce się ruszać? Warto zadać sobie pytanie – dlaczego nie lubi? Zaobserwować czy jest to niechęć wobec nowych doświadczeń, czy lęk przed niepowodzeniem, czy bunt wobec narzucanego zadania?... Ustalenie przyczyny jest kluczowe, bo w zależności od odpowiedzi na powyższe pytania będziemy stosować nieco inne strategie w celu rozwiązania problemu:

- jeśli dziecko nie chce podjąć nowego zachowania, nowej zabawy, bo niechętnie odnosi się do wszelkich nowości – stosujemy metodę małych kroków: dajemy dziecku czas na oswojenie się z nową aktywnością, wzbudzamy zainteresowanie nią poprzez opowieści, planowanie jej, następnie dzielimy zadanie na proste etapy, chwalimy najdrobniejsze postępy dziecka, zachęcamy je do ruchu własnym przykładem, nie zmuszamy, nie namawiamy przesadnie;

- jeśli dziecko nie podejmuje zabawy ruchowej, bo obawia się niepowodzenia albo doznało już porażki w tym zakresie – znajdujemy „mocny punkt wyjścia”, czyli coś, cokolwiek, co dziecku wychodzi („prosto stoisz”, „potrafisz szybko wyciągnąć ręce” itp.) i do tego dokładamy kolejne czynności o rosnącym stopniu trudności, pamiętając, by chwalić każdy postęp, każdą poprawę w wykonaniu, ale także docenić włożony wysiłek; uczymy dziecko, że nauka nowej czynności czy zabawy to proces, a niepowodzenie jest jego naturalną częścią i przytrafia się każdemu, także nam (nie bójmy się pokazać własne porażki i to, jak sobie z nimi radzimy);

- jeśli dziecko odmawia wykonania zadania ruchowego wyrażając w ten sposób swój bunt wobec ograniczania jego niezależności i narzucania mu cudzej woli – można spróbować wykorzystać jego opozycyjne nastawienie i przekornie stwierdzić „ty pewnie wolisz tu posiedzieć? bo my idziemy porzucać piłkę”; nieskuteczne jest namawianie, bowiem dziecko podkreśla swoją niezależność poprzez upieranie się przy swojej decyzji, nawet jeśli w międzyczasie zmieniło zdanie (wpada w pułapkę własnej konsekwencji).

Często się zdarza, że rodzice zapraszają dzieci do wspólnej zabawy ruchowej czy innej aktywności, a kiedy dziecko odmawia, sami rezygnują z tej zabawy. Oczywiście, dobrze jest uwzględnić wolę dziecka („nie chcesz skakać? w porządku”), ale też warto pokazać mu, że nam ta czynność sprawia przyjemność („a ja sobie poskaczę, bardzo lubię tę zabawę”). Wiele dzieci na widok dobrze bawiącego się rodzica szybko zmienia zdanie i pragnie robić to samo, co on. Tu dotykamy ważnej kwestii – modelowania zachowań przez rodziców czyli uczenia dzieci na własnym przykładzie prawidłowych reakcji i zdrowych nawyków. Nie jesteśmy wiarygodni, mówiąc z kanapy do dziecka „idź pograć w piłkę”. Natomiast jeśli aktywność fizyczna (wcale nie wyczynowy sport!) jest na stałe wpisana w plan naszego dnia – wchodzenie po schodach, spacer, gimnastyka, taniec, zabawa na świeżym powietrzu – zbędne staje się namawianie dziecka do ruchu. Ono po prostu chce robić wszystko to, co robi mama czy tata i, co ważne, czerpie z tego przyjemność.

Dlaczego warto włożyć wysiłek we wdrożenie dziecka do systematycznej aktywności fizycznej? Bo dzięki zróżnicowanym ćwiczeniom i zabawom dziecko wzmacnia swoje mięśnie i kości, ścięgna i więzadła, wzmacnia układ nerwowy i odpornościowy, zwiększa wydolność układu oddechowego i układu krążenia. Co jeszcze? Ćwiczy ważne umiejętności motoryczne: szybkość, zwinność, wytrzymałość, siłę, gibkość, elastyczność, równowagę, precyzję ruchów, koordynację, płynność i inne. Doskonali swoją orientację w schemacie ciała i przestrzeni, koncentrację, spostrzegawczość, umiejętność planowania i przewidywania. To wszystko przydaje się nie tylko na podwórku czy boisku, ale również w szkole, nawet podczas nauki pisania i czytania! Aby ręce były sprawne i precyzyjne, całe ciało musi być sprawne. Niski poziom sprawności fizycznej jest jednym z czynników ryzyka wystąpienia dysleksji i innych trudności szkolnych. Systematyczny ruch przynosi bonusy także w sferze emocjonalnej i społecznej. Dzieci zwinne, sprawne ruchowo są odważne i pewne siebie, są lubiane przez rówieśników, chętnie zapraszane do zabaw. Natomiast dzieci niezdarne często stają się obiektem drwin, przemocy rówieśniczej, mają niską samoocenę, a ich brak pewności siebie może z czasem rozszerzyć się ze sfery fizycznej na pozostałe aspekty funkcjonowania. Warto więc, uwzględniając trudności i ograniczenia dziecka, zachęcać je i wdrażać od najwcześniejszych lat do systematycznej i zróżnicowanej aktywności fizycznej.

Potrzebna dziecku porcja fizycznej aktywności wcale nie oznacza żmudnych i obowiązkowych ćwiczeń. Wystarcza codzienny ruch i samodzielność: wchodzenie i schodzenie po schodach, mycie się, ubieranie, trzymanie sztućców, spacer z przedszkola urozmaicony zrywaniem kwiatków czy zbieraniem kamieni, wchodzeniem na murki albo przeskakiwaniem kałuż. Odwiedzanie placu zabaw bez względu na pogodę. Turniej czołgania się w salonie zamiast gry na tablecie. I mnóstwo innych całkiem zwyczajnych czynności. Pamiętajmy o ważnej kwestii – ruch ma być dla dziecka przyjemnością, nie zmuszajmy go do wysiłku ponad jego siły, dostosujmy poziom trudności do aktualnych możliwości dziecka, bądźmy pomocni i wyrozumiali, chwalmy za postępy i starania, nie oczekujmy mistrzostwa. Pozytywne skojarzenia z aktywnością fizyczną, zbudowane we wczesnym dzieciństwie, procentują całe życie. Podobnie, niestety, złe nawyki. Jeśli więc ciągle wozisz dziecko w wózku, autem, nosisz na rękach, wyręczasz we wszystkim, podsuwasz wszystko pod nos i z zadowoleniem patrzysz, jak dziecko ciągle siedzi przy Tobie, a plac zabaw kojarzy mu się wyłącznie z piaskownicą… upewnij się, czy to jest właśnie to, z czym chcesz je posłać w życie.

Na koniec jeszcze jedna kwestia. Są dzieci, które właściwie bez przerwy są w ruchu – ciągle biegają, chodzą, skaczą, wspinają się, siłują, mają trudności w spokojnym staniu czy siedzeniu na miejscu. Czy one też wymagają dodatkowych zabaw ruchowych? TAK! Dzieci te mają ogromną potrzebę ruchu, a zaspokajają ją często w powtarzalny i niezróżnicowany sposób. Ich nadruchliwość bywa spowodowana dysfunkcjami w obrębie układu nerwowego i wymaga specjalistycznej diagnozy z zakresu neurologii i procesów integracji sensorycznej. Wbrew pozorom dzieci nadmiernie ruchliwe wcale nie są sprawniejsze od rówieśników, często miewają problemy z równowagą, koordynacją i precyzją ruchów. Ze strony rodziców i opiekunów potrzebują zapoznania z nowymi i różnorodnymi formami ruchu oraz treningu wytrwałości.

Dziecko potrzebuje codziennej dawki ruchu, by prawidłowo się rozwijać. Systematyczna i zróżnicowana aktywność fizyczna jest niezbędna dla prawidłowego rozwoju nie tylko w aspekcie fizycznym, ale i emocjonalnym i społecznym. Zaspokajanie tej rozwojowej potrzeby dziecka należy do podstawowych zadań jego opiekunów. Zatem, aby teoria przekształciła się w praktykę – po przeczytaniu tego tekstu może ogłosisz rodzinny konkurs turlania po dywanie albo wybierzecie się na dwór zagrać w klasy?...

 

dr Monika Osmańska