Przedszkole im. św. Jana Pawła II

prowadzone przez Zgromadzenie Sióstr św. Elżbiety w Lesznie

Warto przeczytać

Samodzielność przedszkolaka - opcja czy konieczność?

Jak rozumieć samodzielność dziecka

Powszechnie samodzielność dziecka kojarzy się przede wszystkim ze sferą samoobsługi. Jako samodzielne jest postrzegane dziecko, które umie samo lub z niewielką pomocą: wejść i zejść po schodach, ubrać się i rozebrać, zjeść posiłek, skorzystać z toalety, posprzątać zabawki po skończonej zabawie itd. Tymczasem, oprócz aspektu ruchowego, fizycznego, samodzielność przejawia się także w sferze intelektualnej i emocjonalno-społecznej. Dziecko potrafi: dokonać wyboru (choćby na chwilę J), podjąć decyzję i przyjąć jej konsekwencje, podjąć próbę rozwiązania problemu (na miarę swoich możliwości), zgłosić swoje potrzeby (nie tylko fizjologiczne), nawiązać i podtrzymać dialog, odróżnić swoje emocje od emocji innych, współdziałać, bronić swoich granic. Samodzielność zatem dotyczy zarówno działania, jak i myślenia.

Potrzeba bycia niezależnym tkwi w każdym człowieku, nawet w tym najmniejszym. Zauważamy, jak dobitnie już dwulatek domaga się jej zaspokojenia: „ja sam!”. Potrzeba autonomii, potrzeba kontroli i panowania nad sytuacją, potrzeba rosnącej kompetencji, poczucie sprawstwa – to różne aspekty osobowości powiązane z samodzielnością. Warto pamiętać, że nabywając nowe umiejętności dziecko buduje wiedzę o sobie. Odpowiedź na pytanie „kim jestem?” w dużej mierze oznacza dla przedszkolaka tyle, co odpowiedź na pytanie „co potrafię?, co umiem zrobić?”. Każde kolejne doświadczenie samodzielności i niezależności przez dziecko jest cegiełką budującą jego poczucie własnej wartości i pozytywną samoocenę.

Samodzielność jest rozwojową potrzebą dziecka, co oznacza, że my, opiekunowie, mamy obowiązek ją zaspokajać. Podstawowym zadaniem wszystkich rodziców i nauczycieli jest przygotowanie dziecka do samodzielnego życia, tak by efektywnie radziło sobie z zadaniami, które niesie codzienność, najpierw przedszkolna i szkolna, potem rodzinna i społeczna. Każdy rodzić pragnie, by jego dziecko po prostu „dobrze sobie radziło w życiu”, ale nie każdy pamięta, że dziecko trzeba tego nauczyć. Samodzielność, w tym nie tylko czynności samoobsługowe, ale i podejmowanie wyzwań, szukanie rozwiązań, wytyczanie celów i dążenie do ich realizacji oznacza stopniowe uniezależnianie się od rodziców i opiekunów i to dorośli muszą ten długotrwały proces zorganizować i nadzorować.

Negatywne skutki niezaspokojonej potrzeby samodzielności

Ograniczając czy nawet tłumiąc dziecięce dążenie do samodzielności ingerujemy w rozwój dziecka, zaburzając jego prawidłowy przebieg. Dziecko wyręczane, nieznające wymagań, nadmiernie chronione i izolowane od niepowodzeń i negatywnych emocji wzrasta w nieprawdziwym świecie, którego konfrontacja z rzeczywistością jest nieuchronna i pełna cierpienia dla dziecka. Nie potrafi ono podjąć decyzji, dokonać wyboru, ponieść odpowiedzialności za swoje działania, jest bezradne i zagubione, bezwolne i zdane na innych. Nie czuje potrzeby samorozwoju i samorealizacji, których zaspokajanie ściśle wiąże się z poczuciem szczęścia i satysfakcji z życia. Brak doświadczenia własnej niezależności i sprawczości utrwala u dziecka życiową postawę bierności, bezradności i niewiary we własne możliwości oraz nawyk szukania pomocy bez podejmowania próby samodzielnego działania. Niska samoocena jest tu konsekwencją negatywnej odpowiedzi na pytanie „co umiem zrobić? w czym jestem dobry?”. Warto sobie zdawać sprawę z dalekosiężności takich skutków dla rozwoju młodego człowieka.

Przeszkody na drodze do samodzielności dziecka

Na drodze do samodzielności dziecka stają często niewłaściwe postawy i przekonania opiekunów.

odraczanie samodzielności

Często słyszy się wśród rodziców i dziadków opinię, że dziecko trzeba rozpieszczać, że jeszcze ma czas na obowiązki i samodzielność, „jak pójdzie do szkoły, to się nauczy” albo „jeszcze się w życiu napracuje” (w kontekście obowiązków domowych). Nic bardziej mylnego. Obrazowo można powiedzieć, że dziecko, które odpowiednio wcześnie nie nauczy się, że należy sprzątnąć zabawki, nie zrozumie nagle, że trzeba odrabiać lekcje czy chodzić do pracy. Warto wiedzieć, że w rozwoju dziecka występują okresy zwiększonej wrażliwości na nabywanie określonych umiejętności i niestety nie do końca jest tak, że można się nauczyć wszystkiego w dowolnym czasie. Pierwsze, wczesne doświadczenia dziecka stają się swego rodzaju punktem wyjścia, bazą i wzorcem dla jego późniejszych doświadczeń i przezwyciężenie tych utrwalonych wzorów wymaga od niego bardzo dużego wysiłku i nie zawsze kończy się sukcesem.

nadmierna obawa o bezpieczeństwo dziecka

Ograniczanie samodzielności dziecka często wynika z lęku opiekuna, by dziecku nie stało się coś złego. „Nie wchodź, bo spadniesz”, „zostaw, bo się oparzysz” - warto tę troskę o bezpieczeństwo dziecka przekuć na zorganizowanie bezpiecznego środowiska do doświadczania, zamiast na unikanie doświadczania. Przykład: zamiast, obawiając się (słusznie!), że dziecko oparzy się lub zrani przelewając gorącą wodę ze szklanki do szklanki, zabraniać mu takiej zabawy, można zaproponować przelewanie wody ciepłej i z plastikowych kubków (na tarasie/balkonie J), wyjaśniając dziecku przyczyny modyfikacji zabawy.

obawa przed niepowodzeniem/negatywnymi emocjami dziecka

Wielu dorosłych wyznaje zasadę, że dziecko należy chronić przed wszelką frustracją jak najdłużej się da. Oczywiście, zadaniem dorosłych jest tworzyć dziecku bezpieczne i komfortowe warunki do rozwoju. Jednak całkowita izolacja od negatywnych doświadczeń i przeżyć wydaje się nie być korzystna dla dziecka, bowiem nie tylko buduje sobie ono nieprawdziwy obraz świata, ale też nie nabywa umiejętności radzenia sobie w trudnych sytuacjach – zagrożenia, straty, niepowodzenia, przegranej, pecha. Dziecko, które było chronione przed odczuwaniem lęku, złości czy smutku, prędzej czy później dozna tych emocji, ale nie będzie przygotowane na poradzenie sobie z nimi, co może stać się przyczyną powstania zaburzeń emocjonalnych.

brak wiary w możliwości dziecka

Czasami dorośli zapominają, że dzieci uczą się każdego dnia. A to oznacza, że dziś dziecko może już sobie poradzić z zadaniem, którego nie wykonało wczoraj czy w zeszłym tygodniu. Dlatego zawsze warto być optymistą, tzn. zakładać, że dziś może się udać. Nasza wiara w możliwości dziecka udziela się jemu samemu, zyskuje ono motywację do działania i do doskonalenia swoich umiejętności, nawet jeśli początki wydają się być trudne. Wyręczanie dziecka, odpowiadanie za nie – podkopuje jego pewność siebie i może sprawić, że zupełni straci ono inicjatywę.

pośpiech, brak czasu i cierpliwości

Prozaicznym powodem, dla którego dorośli ograniczają samodzielność dziecka, jest czas, a w zasadzie jego brak, i … wygoda J Zacznie łatwiej jest założyć dziecku kurtkę, niż czekać aż samo ją założy. Łatwiej jest podać gotowe rozwiązanie, niż czekać, aż dziecko samo do niego dojdzie (albo i nie). W tym aspekcie sprzymierzeńcem rodzica jest cierpliwość (dużo cierpliwości…) wspomagana świadomością, że każda nauka to proces i musi potrwać. Jeśli pracujemy nad konkretną czynnością dziecka, po prostu trzeba zarezerwować na nią odpowiednią ilość czasu. W chwili, gdy brakuje nam cierpliwości, można sobie wspomnieć np. własną naukę poruszania się w Excelu czy pierwsze chwile za kółkiem…

„projekt - dziecko”

Chcąc dla dziecka jak najlepiej, czasami posuwamy się w swych intencjach zbyt daleko. Planowanie w szczegółach życia dziecka, jego ścieżki edukacji, kariery i konsekwentna realizacja założonego planu, kontrola i presja z pominięciem potrzeb dziecka stanowią zamach na jego niezależność jako odrębnej jednostki, która ma prawo do swoich wyborów i błędów i to od najmłodszych lat. Rozumna miłość rodzicielska daje dziecku przestrzeń na własne działanie i doświadczanie życia. Dziecko, które nie ma możliwości decydowania o sobie (oczywiście w rozsądnych, adekwatnych do wieku granicach), które dokonuje pseudo-wyborów (bo tak chce mama czy tata) ma duże szanse wyrosnąć na nieszczęśliwego dorosłego, który w końcu zorientuje się, że żyje nie swoim życiem. Proces odzyskiwania tożsamości i kontroli nad własnym życiem może być długotrwały i bolesny.

wygórowane oczekiwania

Niekiedy dorośli traktują dzieci zbyt dorośle. Wymagają od nich umiejętności przekraczających aktualne możliwości dziecka, oczekują perfekcyjnego wykonania zadania. Nastawienie na wynik (a nie na włożony wysiłek), krytyka i nadmierne obciążanie wymaganiami skutecznie blokują rozwój samodzielności u dziecka. Zbyt częste doświadczanie porażki uczy dziecko, że lepiej wcale nie próbować. Cierpi także samoocena dziecka. Kluczowe jest zatem dostosowanie wymagań w zakresie samodzielności do aktualnego etapu rozwoju dziecka i wyrozumiałość dla pierwszych niedoskonałych prób i działań.

lęk przed byciem niepotrzebnym

Zdarza się, że rodzice otaczają dziecko nadmiernie troskliwą opieką, bo w taki właśnie sposób realizują własną potrzebę bycia „dobrym rodzicem”. Może być im trudno zaakceptować fakt, że dziecko od pierwszych chwil życia jest odrębną jednostką, na którą mają, wraz z upływem czasu, coraz mniejszy wpływ. Obserwowanie przejawów samodzielności dziecka wiąże się wtedy z przykrym poczuciem bycia odsuniętym i niepotrzebnym. Z drugiej strony przejawy niesamodzielności dziecka są przyjmowane z ulgą („jednak jestem potrzebna/y”) i mogą być nieświadomie wzmacniane u dziecka po to, by rodzic czuł się lepiej. W takiej sytuacji warto pochylić się nad własnym rozumieniem rodzicielstwa i miłości rodzicielskiej, by móc czerpać przyjemność z dojrzałości i samodzielności swojego dziecka. Należy wyraźnie powiedzieć: uzależnianie dziecka od siebie, od pomocy dorosłych, jest nie tylko działaniem hamującym jego prawidłowy rozwój, ale też wyrządzaniem krzywdy, którego nie usprawiedliwią dobre intencje.

Jak uczyć dzieci samodzielności?

Tak naprawdę odpowiedź na to pytanie jest zaskakująco prosta – pomagać dziecku tylko w takim stopniu, w jakim ta pomoc jest niezbędna. Wspaniale oddaje tę ideę sformułowanie Marii Montessori „pomóż mi zrobić to samemu”. A zatem, uczenie dzieci samodzielności wymaga od nas – tylko i aż – stopniowego wycofywania pomocy. Trudność kryje się w adekwatnym rozpoznaniu poziomu aktualnie potrzebnej pomocy. Warto zdać się w tej mierze na dziecko, zaczekać na sygnał z jego strony i wspomóc je w niewielkim zakresie, który może okazać się wystarczający dla wykonania przez nie zadania.

Oto garść praktycznych wskazówek na temat tego, jak rozwijać samodzielność dziecka:

zapoznać się z zakresem samodzielności właściwym dla danego wieku – żeby wiedzieć, czego można wymagać i co należy ćwiczyć
chwalić spontaniczne przejawy samodzielności dziecka, nawet jeśli wykonanie pozostawia wiele do życzenia (zwłaszcza na początku nabywania danej umiejętności, później podnosimy „poprzeczkę”) – tu chodzi o samodzielność, a nie o perfekcję
podzielać radość i dumę dziecka z samodzielnie wykonanych czynności
organizować sytuacje, kiedy dziecko może przejawiać samodzielność – np. pomoc w pracach domowych (rozłóż serwetki), dokonywanie wyborów (chcesz budyń czy kisiel), szukanie rozwiązania (hmmm a ty jak myślisz? i co teraz zrobimy?)
życzliwie i nienachalnie kontrolować działania dziecka, raczej „towarzyszyć” i mieć gotowość do udzielenia minimalnej potrzebnej pomocy, kiedy dziecko o nią poprosi lub w inny sposób zasygnalizuje, że sobie nie radzi
stosować pytania naprowadzające zamiast gotowych odpowiedzi
zachęcać dziecko do podejmowania kolejnych prób w razie niepowodzenia, budować przekonanie, że porażki są naturalnym etapem w drodze do sukcesu

Podsumowanie

Dążenie do samodzielności to naturalna potrzeba dziecka. Zadaniem opiekunów jest tak organizować codzienność, by dziecko mogło tę rozwojową potrzebę efektywnie zaspokajać.

Przedszkolak zdobywa wiedzę o świecie i o sobie poprzez działanie, eksperymentowanie. Pozwólmy mu działać, zdobywać nowe umiejętności, poznawać swoje możliwości, podejmować decyzje i ponosić ich konsekwencje. Pragnąc dla dziecka szczęścia i sukcesu w życiu dajmy mu niezbędne narzędzia do jego osiągnięcia: pewność siebie, wiarę we własne możliwości, inicjatywę, kreatywność, odpowiedzialność, niezależność, wytrwałość w działaniu. Dzięki temu będzie mogło realizować swoje cele i marzenia.

 

Monika Osmańska

 

Warto przeczytać:

Wychowujemy niezależnego człowieka, czyli blokowanie lub wzrost oraz Poczucie sprawstwa – czym jest i do czego prowadzi, w: M. Całusińska, W. Malinowski, Trening umiejętności wychowawczych. Dla rodziców i specjalistów, Sopot GWP 2016, s. 244-259 i 261-270.
Błąd 5 „Zrobię to za ciebie”, w: K Steede, 10 błędów popełnianych przez dobrych rodziców, Sopot GWP 2015, s. 89-101.
Uczenie umiejętności rozwiązywania problemów, w: R. J. MacKenzie, Kiedy pozwolić? Kiedy zabronić? Sopot GWP 2016, s.143-157.

 

Artykuły:

J. Bąk, Helicopter parents - rodzice, którzy krzywdzą https://wiadomosci.onet.pl/kraj/helicopter-parents-rodzice-ktorzy-krzywdza/gzbkyk
B. Białecka, Helikopter i tygrys https://www.przewodnik-katolicki.pl/Archiwum/2016/Przewodnik-Katolicki-45-2016/Psycholog/Helikopter-i-tygrys
M. Cygan, Jak wspierać dziecko w rozwoju samodzielności https://zdrowyprzedszkolak.pl/wychowanie/857/jak-wspierac-dziecko-w-rozwoju-samodzielnosci.html
K. Krupka, Helikopterowe rodzicielstwo, czyli jak nie wychowywać dzieci https://parenting.pl/helikopterowe-rodzicielstwo-czyli-jak-nie-wychowywac-dzieci
http://www.egaga.pl/rodzice-helikoptery-i-dzieci-filizanki/